poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Prolog

Ile czasu minęło, odkąd ostatni raz słyszała dźwięki słodkiej dla uszu muzyki, wydobywanej spod palców wdzięcznych grajków, którzy ze skupieniem pielęgnowali każdy dotyk swego instrumentu? Ile czasu minęło, od kiedy ostatni raz widziała prawdziwego boga, opływanego blaskiem dostojności i majestatycznej godności, bijącej z ich oczu?
Poza jednym obłudnikiem, którego ciężki chód dało się usłyszeć w najgłębszych czeluściach wyspy, nikt nie mógł jej odwiedzać. Nie wiedziała, jakie pobudki skrywają się za jej uwiezieniem, ale była pewna, że już nigdy nie zazna rozkosznego smaku wolności.

Czymże wszak było stąpanie po mokrym piasku nad brzegiem lazurowego morza szukając ukrytych w nim perłowych muszli, czy spoglądanie na aksamitne pastele zachodzącego na horyzoncie słońca przy akompaniamencie barwnie brzmiących kanarków, których złote piórka iskrzyły się w świetle ostatnich promieni żarzącej kuli, kiedy każda z tych czynności była jedynie namiastką życia?
Życie. Oddech. Klatka piersiowa w spokojnym rytmie unosi się i opada. To tylko życie.
Powinna zostać go pozbawiona już dawno temu.
Ale nie wiedzieć czemu, oszczędzili ją. Pozwolili oddychać w tym rajskim przybytku. Mogła zgnić w zapchlonych lochach, mogła umierać każdego dnia na nowo, ale wbrew logice, żyła w całkowitym spokoju. Dlatego musiała być posłuszna. Wypełniać każdy rozkaz, zachciankę swego wybawcy. Teraz on był Hadesem, którego tak mocno kochała wiele lat temu.
Hades.
Wspomnienia wróciły. Był... całym jej światem. Nie, to nieodpowiednie słowa. Był jej życiem. Kochała go, być może nawet mocniej, niż on ją. W końcu, to on odszedł. On wybrał życie w swoich Podziemiach, zostawiając ją na pastwę wygłodniałej bestii, którą niezaprzeczalnie był bóg wojen.
Czasem, gdy granatowe niebo przecinały raz po razie złote wstęgi, a wielkie, przeźroczyste krople spadały na żyzną glebę z impetem, rozmyślała, jakby to było znów go spotkać. Ujrzeć jego twarz, sylwetkę. Spojrzeć w czarne oczy, które skrywały w sobie tyle tajemnic... Co by mu powiedziała, gdyby któregoś dnia zjawił się na wyspie? Czy nagromadzona przez te wszystkie lata złość zatarłaby ślady miłości na stałe wyryte w jej sercu?
Nie było sensu zadawać takich pytań. Mężczyzna odszedł, tak samo jak ukochana wolność i dawne, wspaniałe życie.
Zimne fale co chwilę przykrywały jej stopy, pozostawiając małe, błyszczące kropelki na palcach. Tak bardzo chciała wejść głębiej, popłynąć ku zachodzącemu słońcu...
Ale nie mogła.
Zatopiła koniuszki palców w piasku, kreśląc dłonią nieznane kształty. Napotkała coś twardego. Mała muszelka o rozłożystej budowie i lekko kremowym odcieniu trafiła po chwili do morza. Nie potrzebowała już muszelek. W domu na wysokiej półce było ich aż nadto.
Rozmyślała jeszcze przez chwilę o czasach, które bezpowrotnie minęły i podniosła się z piasku. Otrzepała brudne ręce i ostatni raz spojrzała w morze. Słońce zniknęło.
***
Mały dom nieopodal plaży należał wyłącznie do niej. Wszystko, czego potrzebowała, znajdowało się właśnie tam. Kilka wytwornych szat, stare papirusy i ogromna harfa nie były dla niej cennymi przedmiotami, bez których nie dałaby rady wytrwać w samotności, ale płótno i kolorowe, śliskie breje, które ludzie zwykli nazywać "farbami" jeszcze za czasów jej wolności były najbliższe jej sercu. Kiedy zręczna dłoń chwytała smukły pędzel i z uwielbieniem oddawała na kawałek białej przestrzeni to, co widziała oczyma duszy, czuła jak przepełnia ją spokój i nadzieja.
***
Ares przychodził w jednym celu. Dawała mu to, czego chciał, a on pozwalał jej żyć. Nie miała pretensji. Był jej wybawcą.
Dlatego kiedy pewnego dnia przybył i nie wziął tego, co do niego należało, była zaintrygowana.
- Wiesz, że wiele dla ciebie uczyniłem. Mimo twego oczywistego powiązania z tą szelmą, Hadesem - zaczął tajemniczo.
Skinęła głową na znak wyraźnego potwierdzenia.
- W zamian oczekuję tylko posłuszeństwa. To niewiele, nie uważasz? - zapytał, na co już z przeczuciem nadchodzącej misji spłaty długu, potwierdziła mniej ochoczo.
Zrobił przerwę, by dać kobiecie czas do niepokoju.
Wielką skrzynię z żywnością postawił na ziemi, po czym usiadł na wygodnej sofie w kolorze jasnej żółci.
- No już, zajrzyj - kiwnął głową w kierunku skrzyni - Wszystko, co lubisz.
Wahała się chwilę, ale w końcu niepewnie przyklęknęła i zaczęła sprawdzać, co ukrywa się w środku.
W połowie zielone banany, kilka dojrzałych pomarańczy, kiść purpurowych winogron i wiele innych owoców. Oprócz tego woda, i coś... Coś...
- Co to takiego? - zapytała, wyjmując z pudła poskładane razem kawałki drewna.
- To sztaluga.
Chwilę mocowała się z przedmiotem, ale w końcu bezradnie oddała go mężczyźnie. Rozłożył go, a na środku ustawił nowe płótno, które również z sobą przyniósł.
- Dzięki temu będziesz mogła malować te swoje pejzaże i portrety na większej powierzchni i w plenerze. Malarze z Grecji uważają, że to wydatniejsze.
Przypatrywała się przedmiotowi z wypiekami na twarzy.
- Jest piękne. Postarałeś się - lekki uśmiech wykwitł na jej twarzy. Na moment zapomniała o wcześniejszych pytaniach Aresa, które wzbudziły jej niepokój.
- A teraz może się przejdziemy?
***
W południe na plaży słońce świeciło ze zdwojoną siłą. Ares nie dziwił się, że karnacja dziewczyny raczej przypominała kolor dojrzałej skórki koksa, niż bladego piasku. Zastanawiał się, jak długo będzie jeszcze tak piękna? Wprawdzie jej uroda nie równała się z lekkimi rysami Afrodyty, czy majestatyczną postawą Hery, ale egzotyczność kobiety odznaczała się na tle bogiń z Olimpu.
- Niczego ci nie brakuje? - zapytał z udawaną troską.
Zawahała się. Czy jeśli wyjawi prawdę o samotności, która stale ją otacza, nie okaże się niewdzięczna?
- Właściwie... - postanowiła zaryzykować - Brakuje mi towarzyszy do rozmowy - wyznała jednym tchem.
Na twarzy Aresa pojawił się szyderczy uśmiech, który zawsze zwiastował to samo. Wszystko szło po jego myśli.
- Nie martw się, moja droga. Już niedługo na wyspę przybędzie wyjątkowy gość - wyjawił.
Zainteresowała się.
- Któż taki? - zapytała, nie hamując ciekawości.
- Możnaby rzec... stary przyjaciel.

1 komentarz:

  1. Cześć, na Krytyce Dla Odważnych opublikowałam ocenę Twojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Nomida zaczarowane-szablony