poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Prolog

Ile czasu minęło, odkąd ostatni raz słyszała dźwięki słodkiej dla uszu muzyki, wydobywanej spod palców wdzięcznych grajków, którzy ze skupieniem pielęgnowali każdy dotyk swego instrumentu? Ile czasu minęło, od kiedy ostatni raz widziała prawdziwego boga, opływanego blaskiem dostojności i majestatycznej godności, bijącej z ich oczu?
Poza jednym obłudnikiem, którego ciężki chód dało się usłyszeć w najgłębszych czeluściach wyspy, nikt nie mógł jej odwiedzać. Nie wiedziała, jakie pobudki skrywają się za jej uwiezieniem, ale była pewna, że już nigdy nie zazna rozkosznego smaku wolności.

niedziela, 26 marca 2017

Rozdział XIX: Koniec nadziei

W powietrzu unosił się zapach krwi i potu. Ziemia przybrała szkarłatny kolor, a niebo zakryło się szarymi chmurami. Polegli leżeli na suchej, martwej ziemi. Jedni skonali w męczarniach, jedynie ranieni, inni odeszli szybko, przecięci na wskroś mieczem. Wśród poległych, w samym środku ogromnego pola walki, leżał czarnowłosy mężczyzna. Krew sączyła się z jego boku, brudząc ubranie. Ktoś kopnął jego nieruchome ciało.
- Nie żyje, to pewne. Nikt nie przeżyłby starcia ze mną - powiedział zadowolony Ares. Choć plany nie poszły po jego myśli, był zadowolony, że bóg umarłych wreszcie nie będzie przeszkadzał w zdobyciu władzy.
- Co teraz? Wszystko się pokomplikowało - zauważył brodaty mężczyzna. W jego włosach plątały się morskie algi. Wyglądał o wiele starzej, niż w rzeczywistości. Ares nie wiedział, co mu odpowiedzieć. Potrzebował kilku dni, by obmyślić, jakie kroki będą teraz najbezpieczniejsze. Zeus żył i miał się dobrze, ale nie mogło to trwać zbyt długo. Musiał jak najszybciej umrzeć. Kiedy zginie, Posejdon obejmie władzę, a on będzie mógł siać zniszczenie na całym świecie. Wszystko się zmieni, ludzie pokłonią się nowym rządom.

niedziela, 12 marca 2017

Rozdział XVIII: Wojna, Cześć II: Burza

Wśród odgłosu uderzanych o siebie srebrnych mieczy dało się słyszeć waleczne okrzyki żołnierzy, których ciągle przybywało. Niestety, nie byli to żołnierze z armii Hadesa. Bóg Podziemi wdarł się na swym czarnym rumaku między walczących, by pomóc swym poddanym walczyć. Bitwa dopiero się rozpoczęła, ale rannych przybyło tylu, jakby trwała od kilku godzin. Mężczyzna z jednej strony był zaskoczony atakiem, ale z drugiej przeczuwał, że nadciąga coś złego. Zastanawiał się, co dzieje się z Charonem, który musiał widzieć żołnierzy. Może okazał się zdrajcą i ułatwił im przedostanie się do podziemnego świata, a może sprzeciwił się i został uwieziony lub zabity? Hades starał się skupić na walce i nie rozmyślać, ale przed jego oczami ciągle stawała Persefona. Miał szczęście, że trudniej było go trafić, gdy siedział na koniu, inaczej już dawno zostałby ranny.

czwartek, 2 lutego 2017

Rozdział XVII: Wojna, Część I: Cisza

Biała suknia wisiała na szafie majestatycznie, czekając na swój czas. Długie rękawy idealnie pasowały do obcisłego gorsetu, który ciągnąc się do pasa, łączył się z rozkloszowanym dołem. Gdzieniegdzie wszyto małe perełki, które z zadowoleniem odbijały promyki światła, majestatycznie błyszcząc. Obok wisiała złota wstęga, którą miała zostać przepasana. Suknia może i była ładna, ale kompletnie nie wpasowywała się w gust właścicielki. Nie tak wyobrażała sobie swoje ślubne odzienie. Miało być zupełnie inaczej.

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Rozdział XVI: Wrogowie

Czarne, ubrudzone błotem buty zostawiały ślady z każdym krokiem mężczyzny. Szedł z determinacją, coraz bardziej zbliżając się do celu. Już wystarczająco długo czekał. Nie miał zamiaru się poddawać, a odzyskanie ukochanej było dla niego najważniejszą rzeczą. Jeszcze tak niedawno miał wątpliwości co do prawdziwości uczucia, jakim ją darzył, ale teraz był całkowicie pewien, że było ono tym, za co walczyłby do ostatniej kropli krwi. Nie zważał na konsekwencje tego, co nastąpi, chciał tylko znów trzymać ją  w swych objęciach i mieć pewność, że jest bezpieczna. Zeus był nieobliczalny i bóg doskonale o tym wiedział. Kiedyś było inaczej, ale jego brat dał się opętać smakowi władzy, który wyjątkowo mu odpowiadał. Nie zważał na zdanie, czy uczucia innych, najważniejszym było to, by jego słowo się rzekło. Za czasów, gdy był jeszcze młody władał zupełnie inaczej. Liczył się ze zdaniem innych i szanował ludzi. Teraz traktował ich na równi ze zwierzętami. Hades nie chciał nawet wyobrażać sobie jakie plany miał co do jego Persefony. Była dla niego ważna, skoro tak usilnie pragnął namówić ją do złożenia przysięgi z Adonisem. Jaki jednak miał w tym cel? Czy chciał zwyczajnie postawić na swoim i zrealizować swój chory wymysł, czy też kryło się za tym coś więcej? Bóg podziemi nie miał pojęcia, ale wiedział,  że musi jakoś go powstrzymać. Za wszelką cenę.

czwartek, 26 stycznia 2017

Rozdział XV: Zapisane w gwiazdach

Olimp był takim, jakiego go zapamiętała. Wysokie, alabastrowe kolumny wyglądały zachwycająco na tle błękitnego nieba. W środku było jeszcze atrakcyjniej. Tysiące komnat, kręte schody i długie korytarze - miejsce to było znacznie większe od zamku w Podziemiach. Kora jednak nie dbała o te wszystkie dogodności, marzyła o zimnej podłodze wyłożonej czarnymi płytkami, tęskniła za smukłymi pochodniami, które oświetlały każde pomieszczenie. Brakowało jej ciemności. Zaraz po dotarciu na miejsce, Adonis zaprowadził ją do sali tronowej, gdzie czekał na nich Zeus, w towarzystwie matki dziewczyny. Kobieta emanowała wyższością. Triumfowała swe zwycięstwo i w duchu cieszyła się, że postawiła na swoim. Kora była zdziwiona, że Hera pozwala na tak częste przebywanie jej matki w swym domu. To ona powinna teraz stać u boku swego małżonka. Te wszystkie intrygi wydawały się dziewczynie bardzo zawiłe.

środa, 25 stycznia 2017

Rozdział XIV: Lodowate spojrzenie

- Zostaw mnie, nie masz prawa...! - krzyczała, gdy jechali konno przez las. Adonis wywiózł ją z podziemi i nie miała pojęcia, w jakim kierunku zmierzają - Miej chociaż odwagę do mnie przemówić! - tym razem nie była już tak sparaliżowana strachem, jak podczas ich ostatniego spotkania. Była zdeterminowana, by uciec. Nie miała zamiaru zostawiać Hadesa samego. Na samą myśl o ukochanym do oczy napływały jej łzy, ale obiecała sobie, że nie będzie płakać. Nie mogła uwierzyć, że to wszystko dzieje się naprawdę. Jeszcze czuła na ustach pocałunki ukochanego, jego silne ramiona, obejmujące ją z miłością, zapach koni, którym często pachniał po przejażdżkach... Musiała uciec, tu i teraz.

Obserwatorzy

Nomida zaczarowane-szablony