poniedziałek, 17 października 2016

Rozdział XI: Różnice

Hades nie spał całą noc. Leżał na plecach, a pod sobą miał tylko cienki koc, którym owinął Persefonę. Wpatrywał się w nią, nie dowierzając temu, co stało się wieczorem. Nie przewidział, że kolacja tak się skończy. Dał się ponieść uczuciu, ale nie żałował tego, co zrobili. Cieszył się, jakby miał paręset lat mniej, jakby znów był tym głupim, młodym gówniarzem. Patrzył, jak głowa ukochanej podnosi się i opada pod wpływem ruchów jego klatki piersiowej. Czuł aromatyczny zapach fiołków, który zawsze od niej bił. Czuł ciepło jej wtulonego ciała i nie mógł się nacieszyć tą chwilą. Żył na tym świecie długo, dlatego zdawał sobie sprawę z tego, że w każdej chwili ten piękny sen może się skończyć. Wiedział, że gdzieś tam, na górze Demeter szaleje z niepokoju o córkę. Ale wiedział też, że ten idiota Adonis czeka na jego Persefonę, by znów próbować zrobić coś... coś, na co Hades nie mógł pozwolić. Patrzył na nią, na jej delikatną skórę, kasztanowe włosy, piękne, różowe usta i musiał przyznać się sam przed sobą, że kocha ją jak nigdy, nikogo.

niedziela, 9 października 2016

Rozdział X: Orzeł

Ciemność była ich sprzymierzeńcem. W ciemności bestia z wysiłkiem będzie musiała dopaść swą ofiarę, a może nawet nie zdoła jej zauważyć. Z taką myślą mężczyźni niegdyś skazani na śmierć lub więzienie przemierzali najgorsze części Tartaru. Byli w śród nich mężowie w kwiecie wieku, zdolni swymi wysportowanymi ciałami zapewnić sobie przeżycie. Byli też schorowani staruszkowie, którzy zdawali sobie sprawę, że to już ich ostatnia podróż. Szli razem, nie rozpraszali się. Tak łatwiej było o przeżycie. Nikt nie chciał pozostać na zawsze w krainie wiecznego potępienia. Nie wiedzieli ile już idą, ani dokąd zmierzają, ale czuli się złamani zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Przez ten czas widzieli wiele. Zewsząd słychać było potworne zawodzenie dusz skazanych na cierpienie. Okropne potwory, które kiedyś pełzały po ziemi, teraz czekały w ciemnościach, by otoczyć ich swoimi mackami. Każdy drżał o swoje życie i był gotów poświęcić idącego obok towarzysza, byle tylko wydostać się z tego piekła. Każdy, oprócz Nikosa. Mężczyzna skupiał się tylko na tym, by wszystkich wyprowadzić na powierzchnię. Przewodził grupą i nie dopuszczał do siebie myśli, że ktokolwiek miałby pozostać w tym okropnym miejscu. Jego twarz pokrywały liczne bruzdy, które choć trochę zasłaniała ciemna broda. Po mimo srogiego spojrzenia, jakim obdarzał większość napotkanych istot, dobrze patrzyło mu z twarzy.

Obserwatorzy

Nomida zaczarowane-szablony