środa, 24 sierpnia 2016

Rozdział IX: Niepokonani

Hades, choć sam nie chciał się do tego przyznać, cieszył się z obecności Persefony. Pojaśniał nie tylko zamek, ale także jego dusza. Zapomniał już jakie to uczucie. Kiedy ostatnio był w takim nastroju? Wiele lat temu. Nie myślał, że jeszcze kiedyś dane mu będzie poczuć smak miłości. Miłość. Nie mógł zaprzeczyć, że zakochał się w młodej dziewczynie bez reszty, obdarzył ją uczuciem, o które sam siebie nie podejrzewał. Jedno tylko nie mogło mu dać spokoju. Dlaczego nie powiedziała mu prawdy? Dlaczego zataiła swą tożsamość? Dlaczego zgodziła się wyjść za Adonisa? Musiał to czym prędzej wyjaśnić. Nie chciał stracić tego, co udało im się zbudować przez te, zaledwie dwa dni. Zerwał się ze swojego zimnego tronu i skierował kroki ku komnacie, w której spoczywała. Przeszedł pusty korytarz i wspiął się po krętych schodach, aż napotkał drewniane drzwi. Zapukał delikatnie, nie chcąc jej przestraszyć. Gdy usłyszał pozwolenie, wszedł do środka. To co tam zobaczył, wprawiło go w lekkie osłupienie.

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Rozdział VIII: Dziki galop

Kora obudziła się dawno po wschodzie. Czuła się wypoczęta, jak nigdy. W komnacie było zimno, więc z przyjemnością okryła się atłasową pościelą w kolorze krwi. Przetarła oczy i przypomniała sobie, że obok niej powinien znajdować się mężczyzna. Obróciła się i odruchowo położyła rękę na pustej poduszce. Po Hadesie nie było śladu. Pomieszczenie było ciemne, nawet pościel utrzymywała się w kolorach bordowych. Dziewczyna poczuła się w niej obco. Usiadła i rozejrzała się dookoła. Po chwili podeszła do samotnego okna i zawiesiła się rękami na zimnym kamieniu. Z tej wysokości mogła zobaczyć suche pola, nietknięte zieloną florą. Co zaś rozciągało się za nimi? Nie wiedziała. Przymknęła powieki i oddała się ciepłemu powiewowi wiatru, który bez zaproszenia wdarł się do środka. Odwróciła się i przyglądnęła pokojowi. Komnata oświetlana była przymocowanymi do ścian pochodniami, ponieważ niewiele światła wpadał odo niej za dnia. Ciągle panował tam mrok, ale jej to zupełnie nie przeszkadzało. Po prawej stronie łoża, na przeciwko okna, mieściła się mała toaletka z lustrem. Dziewczyna podeszła do niej. Odbicie mocno ją przestraszyło. Podkrążone oczy dodawały lat jej młodej twarzy, a rozczochrane włosy prosiły się o użycie grzebienia. Kora sięgnęła do małej szufladki, spodziewając się zastać w niej pustkę, ale ze zdziwieniem opuszki jej palców natrafiły na jakiś miękki materiał.

piątek, 5 sierpnia 2016

Rozdział VII: Koszmarna rzeczywistość

Władca Podziemi siedział samotnie na kamiennych schodach z zasępioną twarzą. Gdyby ktoś spojrzał mu w oczy, wychwyciłby w nich tylko przerażającą pustkę. Trudno odgadnąć, co też czaiło się w najgłębszych zakamarkach jego umysłu. Szalejąca tam burza siała spustoszenie, nie pozwalając trzeźwo myśleć. Starał się skupić na faktach i nie dać pochłonąć emocjom, ale było to równie trudne, jak sprawowanie rządów w Krainie Umarłych.
Przeczesał włosy dłonią i spojrzał przed siebie. Jak zwykle ujrzał nieprzyjemną dla oka pustkę. Najmniejsze nawet źdźbło trawy nie miało prawa zakiełkować w twardej ziemi, której nigdy nie nawiedzał zbawienny deszcz. Brak przyrody nie pozwalał rozmnażać się żadnym gatunkom, które zapełniały Ziemię. Jedyny dźwięk, jaki czasem odwiedzał te ponure miejsca, to odgłos przelatującego wiatru. Taka sama pustka wypełniała jego duszę. Upił łyk ze złotego kielicha, który stał tuż obok. Znajdowała się w nim nie czerwona, lecz przeźroczysta ciecz. Ulgę przynosił tylko sen lub alkohol. Tylko tych dwóch rzeczy był pewny. Reszta mogłaby nie istnieć. Miłość jest zarazą - pomyślał - To przekleństwo, rzucone na najsłabszych.

Obserwatorzy

Nomida zaczarowane-szablony