sobota, 4 czerwca 2016

Rozdział IV: W ciemności

Choć ciemność w jego sercu powoli zaczynała zanikać, zamek ciągle tkwił w ponurej czerni. Zastanawiał się, czy rzeczywiście chciałaby tu zamieszkać. Wtedy musiałby wszystko zmienić... Kochał Podziemia. Przez tysiąclecia zdążył przywyknąć do zamkowych ciemności, do braku ciepłych promieni słonecznych na skórze. Nie czuł się zmartwiony w samotnym towarzystwie zwierząt. Nie przeszkadzał mu brak zieleni i wszechobecnej radości. Ona nie byłaby w stanie czuć do tego świata to, co on czuł. Widział to w jej roześmianych oczach na balu, podczas tańców. Widział to w jej gestach, gdy wymachiwała rękoma podczas rozmowy z Adonisem. Potrzebowała podobnych sobie. Nie wytrzymałaby w ciszy, która każdego dnia robiła się coraz głośniejsza i coraz głośniejsza...
Zbeształ się w myślach. Na pewno nic do niego nie czuła. Była tylko młodą, zagubioną dziewczyną, zapewne nawet nie traktowała go poważnie. Wiedział, że nie powinien robić sobie nadziei, ale jakaś część jego wyniszczonego serca kurczowo trzymała się myśli, że Persefona zechce zamieszkać razem z nim w Podziemiach. Czyżby zaczął darzyć ją uczuciem? Dawno nie czuł czegoś podobnego, obcym było mu uczucie miłości. Dziwne kłucie w sercu, pojawiające się zawsze, gdy o niej myślał, wywoływało grymas na ostrej twarzy. Nie był wart miłości. Nie zasługiwał. Był tylko podłą kreaturą, ciemność spowijała go w całości nie omijając serca. Nie umiał kochać. Bał się, że nieumyślnie skrzywdzi dziewczynę.

Obserwatorzy

Nomida zaczarowane-szablony