niedziela, 15 maja 2016

Rozdział III: Tajemnice

Małe, różowe koraliki spoczywały na jej smukłej szyi, idealnie dopasowując się do reszty pastelowego ubioru. Kryształy umieszczone na złotym diademie połyskiwały w słońcu, odbijając światło. Lekki wietrzyk przemykał pomiędzy liśćmi na smukłych gałęziach drzew, a dwie rude wiewiórki goniły za żołędziami, które schowane w pokrytej rosą trawie, czekały na odkrycie.
Dziewczyna wpatrywała się w niebo, zastanawiając się, jak długo jeszcze słońce będzie królowało na bezkresnym oceanie błękitu. Chciała, by zapadła już ciemność. Poprzednia noc nie była dogodna, by wymykać się z posłania i szukać narcyzów. Musiała zatem zaczekać na odpowiednią chwilę, by znów spotkać się z Panem Ciemności. Czuła jak niewidzialne siły przyciągają jej myśli do Hadesa, mimo że tak niewiele o nim wiedziała. Emanowała od niego ogromna powaga i powściągliwość, ale nie mogła się oprzeć myśli, że był dobry.
Na kolacji musiała zachować ostrożność, by nie ujawniać podekscytowania, jakie czaiło się w jej sercu. Kiane podeszła do niej, wygładzając nierówności na sukni. Kora miała nieodparte wrażenie, że nimfa czymś się denerwuje.
Obie podeszły do zastawionego stołu, na którym znajdowały się owoce ziemi. Oprócz wspaniałych jabłek, winogron i gruszek można było napotkać czystą, źródlaną wodę. Demeter nie pozwalała córce jeść mięsa, ani próbować wina, uważała, że Kora nie powinna zatruwać organizmu takimi nieczystościami.
Nagle Pani Żniw wyłoniła się zza drzew. Ku zdziwieniu Kory, nie była sama. Towarzyszył jej skryty szatą młody chłopak. Ciemny kaptur opadał mu na głowę. Był wysoki, postawnej budowy. Kora przyglądała mu się z zaciekawieniem. Gdy odsłonił twarz, dziewczyna uświadomiła sobie, że to Adonis. Wytrzeszczyła oczy i próbując ukryć zdziwienie z wściekłością spojrzała na Kiane. Ta w odpowiedzi tylko przepraszająco spuściła głowę, starając się przez resztę wieczoru unikać spojrzenia przyjaciółki.
Wszyscy przywitali się, jak to mieli w zwyczaju, ukłonem i usiedli do stołu. Zapadła głucha cisza, przerywana jedynie śpiewem ptaków. Pierwsza odezwała się Demeter, która usilnie starała się zachęcić córkę do rozmowy z młodzieńcem. Kora czuła się zażenowana, unikała więc przemawiania jak ognia, ciągle jedząc. Niezrażona niepowodzeniem bogini zaproponowała, by młodzi przeszli się na spacer. Bojąc się sprzeciwić matce, dziewczyna posłusznie wstała i w towarzystwie gościa odeszła od stołu.
Wyruszyli wgłąb lasu, choć Kora nie chciała się zbytnio oddalać. Nie ufała synowi Afrodyty i czuła, że jest zadufanym w sobie egoistą. Nie chciała być jednak niegrzeczna, więc od niechcenia zaczęła mówić o pogodzie. Gdy tak szła, udając, iż słucha swego rozmówcę, zauważyła rosnące pod drzewem narcyzy. Z ukrywaną radością starała się zapamiętać owe miejsce. Koniecznie musiała wrócić tu po zmroku. Zastanawiała się z podekscytowaniem, jak jest w Podziemiach. Gdy była mała matka straszyła ją opowieściami o zagubionych duchach i strasznym, trzygłowym psie, który strzegł piekielnych bram.
Adonis zauważył po chwili, że dziewczyna kompletnie go nie słucha. Opowiadał jej właśnie o swoich imponujących wynikach w łowiectwie, ale ona wydawała się niewzruszona jego słowami. Był lekko zdziwiony. Zazwyczaj dziewczęta z zachwytem chłonęły każde słowo, wypływające z jego ust. Widząc jej roztargnienie, Adonis z niezadowoleniem zaproponował, że odprowadzi ją do matki. Kora czuła się zakłopotana, ale jednocześnie szczęśliwa, że może już wrócić do domu.
Gdy wrócili, zdenerwowany chłopak pożegnał się ze wszystkimi i pomimo usilnych nalegań Demeter, opuścił kobiety.
- Dlaczego go tu przyprowadziłaś? - zapytała z wyrzutem w głosie Kora.
- Koro, musimy porozmawiać. Zeus, najwyższy z bogów zadecydował, że jesteś już na tyle dorosła, by wybrać ci męża -powiedziała bez ogródek. Nie martwiła się reakcją córki, a nawet nie obchodziła jej ona wcale. Najważniejszym było, by wypełnić wolę Zeusa. Demeter stawiała jego zdanie ponad wszystkim i nie wahała się spełnić jego życzeń.
Kora zaniemówiła. Nie mogła uwierzyć w to, co słyszy. A więc dlatego matka próbowała tak nieudolnie wyswatać ją z synem Afrodyty. Jakież to było niedorzeczne!
- Nigdy nie zgodzę się wyjść za kogoś takiego jak Adonis! - krzyknęła ze złością - Nie będziesz decydować o moim życiu! - dziewczyna była rozgoryczona. Nie dbała już o to, czy matka będzie na nią zła za ten niekontrolowany wybuch.
- Nie będziemy o tym dyskutować - bogini odrzekła zimno i oschle, bez krzty współczucia w głosie. Po chwili odeszła, nie zważając na krzyki córki. Wściekła jak burza, Kora ruszyła w kierunku Kiane. Nie mogła się uspokoić.
- Wiedziałaś o tym? - zapytała, a z jej oczu nadal wypływała wściekła boleść.
- Przepraszam. Nie chciałam żebyś się zdenerwowała - odpowiedziała ze smutkiem w głosie.
- Ja nie wyjdę za mąż. Nie za niego - stwierdziła stanowczo.
- Wiem - Kiane przytuliła dziewczynę, szepcząc: - Wszystko będzie dobrze.
***
Pałacowe podłogi lśniły czystością, gdy bogini kroczyła w stronę tronu Zeusa. Jej kroki były szybkie i stanowcze, nie wahała się wtargnąć do siedziby brata nieproszona. Otworzyła mosiężne drzwi i ujrzała widok, którego się spodziewała. Pan Niebios leżał na swoich ulubionych tkaninach i z zadowoleniem zajadał się ambrozją. Pomimo częstych uczt, nie przytył ani grama.
Pyszny owoc popił nektarem. Zdawał się nie zwracać uwagi na gościa, zajęty był podziwianiem swej małżonki. Hera jak zwykle wyglądała zjawiskowo. W burzę czarnych loków, jej służka, Iris wpięła białe perły, podarowane niegdyś przez Posejdona. Długa, opięta szata koloru morza spoczywała na jej ciele, spięta na ramionach dwoma szafirami. W dłoni trzymała pawie pióra, z którymi stała przy boku męża.
Gdy Zeus wreszcie uzmysłowił sobie, że jego kochanka znajduje się w pokoju, poprosił żonę o pozostawienie ich samych. Hera niechętnie wykonała polecenie, posyłając bogini zbóż pełne pogardy spojrzenie. Demeter nic sobie jednak z tego nie robiła. Z lekkością zasiadła obok brata.
- Wypełniłaś moje polecenie? - zapytał, nawet na nią nie patrząc.
- Oczywiście. Kora nie była zadowolona, ale z pewnością wypełni swe przeznaczenie - odpowiedziała, kładąc dłoń na ręce Zeusa.
- Świetnie. Mam nadzieję, że nadal nie wie, iż jest moją córką? - mówiąc to, ściszył głos, by uszy małżonki nie zdołały wychwycić znaczenia słów.
- Nie, nie ma o tym pojęcia - odpowiedziała zgodnie z prawdą.
- Obserwowałem ją i nie pomyliłem się. Jest najodpowiedniejszym z mych dzieci. Nikt nie odziedziczył mych zalet w takiej mierze, co ona - oznajmił. Demeter nie posiadała się z dumy i szczęścia. Nagle w jej umyśle zakwitła nadzieja, że znów nadejdą dni, kiedy to ona będzie triumfować na Olimpie. Kurczowo trzymając się tej myśli, postanowiła uczynić wszystko, by tak się stało.
***
Księżyc pojawił się na bezchmurnym niebie, pilnując pogrążonej w śnie Ziemi. Głucha cisza przerywana była hukaniem nocnej strażniczki, która pilnie obserwowała wszystko z wysokich koron drzew. Gdy dało się usłyszeć ciche stąpanie od razu przekręciła głowę, przyglądając się ludzkiemu intruzowi. Ciemne szaty sprawiały, że owa osoba mogła łatwo wtopić się w otoczenie, maskując swą obecność. Po mimo najszczerszych chęci, było słychać jej każdy krok. Ostrożnie uniosła świecę, na której tlił się mały płomyk, uważając przy tym, by nie zajął się nim płaszcz. Wśród odcieni czerni starała się wyłapać żółte barwy. Przesunęła się w prawo i ujrzała schowane za drzewem wysokie kielichy, wznoszące się na cienkiej łodydze.
Obejrzała się za siebie i pochyliła się, by zerwać kwiat. Czuła rosnące z każdą chwilą podekscytowanie. Nagle usłyszała za sobą niski głos, którego tak długo wyczekiwała.
- Witaj - powiedział czarnowłosy mężczyzna, uśmiechając się lekko. Delikatnie założyła brązowy kosmyk za ucho, pozwalając, by po drugiej stronie twarzy włosy swobodnie opadały. Hades zmniejszył dystans między nimi, podchodząc bliżej.
- Pięknie wyglądasz - mówiąc to, spojrzał w jej fiołkowe oczy. Zarumieniła się lekko, słysząc komplement.
- Ufasz mi? - zapytał, wyciągając rękę.
- Tak - odparła pewnie, uśmiechając się. W jednej chwili ziemia pod jej stopami rozwarła się, a mężczyzna wziął ją na ręce. Nigdy wcześniej nie była w świecie umarłych, nigdy też nie podejrzewała, że wybierze się tam przed śmiercią. To co ujrzała, nie odbiegało od jej wyobrażeń. Podziemia nie były miejscem przyjemnym, ale nie napawały jej też strachem. Hades postawił ją na ziemi i razem udali się do jego pałacu.
- Cisze się, że zechciałaś się ze mną spotkać - powiedział, idąc z założonymi za plecami rękami.
- Ja również jestem rada, że cię widzę - odparła, uśmiechając się. Szli tak, rozmawiając o wszystkim, począwszy od pogody, kończąc na ulubionych potrawach. Czuli w swoim towarzystwie ogromną swobodę, jakby znali się od zawsze.
- Czy zechciałabyś zjeść ze mną kolację? - zapytał Pan Ciemności. Dziewczyna odpowiedziała twierdząco. Będąc już blisko pałacu, usłyszała szczekanie psów. Rozejrzała się i idąc za dźwiękiem ujadania, odnalazła Cerbera. Pies podbiegł do niej na tyle blisko, na ile pozwalały grube łańcuchy. Kora chciała się cofnąć, by bestia nie zrobiła jej krzywdy, lecz nieoczekiwanie trzy nosy zaczęły ją obwąchiwać. Po chwili kucała już, z życzliwością drapiąc zwierzę za uchem.
- Zazwyczaj nie jest tak miły dla nieznajomych - skomentował mężczyzna.
Weszli do zamku. Ogromny budynek zrobił na niej duże wrażenie, zaważywszy na to, że całe życie mieszkała w lesie. Zachwyciły ją niezwykłe obrazy na ścianach, drogie meble i przyjemna ciemność, która dodawała tajemniczości całemu otoczeniu.
Hades zaprowadził ją do jadalni, gdzie znajdował się wąski stół z mosiężnymi krzesłami i dwa nakrycia. W kominku palił się ogień, trawiący drewno. Z niezwykłą uprzejmością odsunął krzesło, by dziewczyna mogła usiąść, po czym sam zasiadł naprzeciwko niej. Kora spostrzegła na talerzu mięsną potrawę, której nigdy wcześniej nie próbowała. Pomimo tego, jedzenie szybko zniknęło. W złotym kielichu czekał na nią czerwony płyn. Wino nigdy tak dobrze nie smakowało.
Podziękowała za pyszny posiłek i odeszła od stołu. Skierowała kroki ku wielkiemu oknu, które ukazywało pusty, jałowy krajobraz.. Spojrzała na widok za zamkiem. Kilka wątłych drzew ustawiało się w rzędzie, a poza nimi rozciągała się ciemność. Hades stanął za nią, starając się odgadnąć, o czym myśli.
- Nie jest tak strasznie, jak powiadają - wyszeptała, czując, że mężczyzna stoi bardzo blisko.
- Czy jednak byłabyś gotowa tu zamieszkać? Słońce, które zapewne co dzień budzi cię swymi ciepłymi promieniami nieczęsto wschodzi w Podziemiach. Częściej można tu spotkać ducha, niż żywą istotę - podsumował.
- Może właśnie dlatego to miejsce jest tak wyjątkowe. Pusta wyspa po środku morza plugawych, tam, na górze - wyszeptała ze smutkiem.
- Na pewno wolałabyś mieszkać na Olimpie, obcować z bogami równymi sobie.
- Uwierz mi, oni nie są tak kryształowi, jak na początku mi się zdawało.
Hades rozumiał, co ma na myśli. Sam dobrowolnie zrezygnował z życia wśród tego całego przepychu. Nie mógł patrzeć na szerzący się tam upadek moralności. 
-Mogłabym tu zamieszkać - westchnęła głęboko - Ale tylko z kimś bliskim - dodała, odwracając głowę tak, że ich nosy prawie się ze sobą stykały. Nieuniknionym było, iż ich usta złączyły się w nieśmiałym pocałunku, który rozbudził w nich nadzieję na nowe uczucia.
- Na razie jednak, mieszkasz na górze. I lepiej będzie jeśli zjawisz się tam przed wschodem słońca - zauważył, niechętnie przerywając błogą chwilę. Uśmiech znikł z jej twarzy, gdy przypomniała sobie, co czeka ją na Ziemi.
- Coś cię trapi? - zapytał, widząc pojawiający się grymas. Zaprzeczyła.
***
Ślady wody ciągnęły się od drzwi, aż po miejsce spoczynku, na którym zasiadał mężczyzna z siwą brodą. Z jego splątanych włosów co chwilę spadały małe krople. W dłoni dzierżył wysoki trójząb, połyskujący złotem. Po chwili drzwi uchyliły się i stanął w nich młodszy mężczyzna w zbroi. Niósł ze sobą dwa kielichy mocnego trunku, który tak uwielbiali żeglarze. Nic więc dziwnego, że lubował się w nich także ich król. Poczęstował swojego gościa ciemną cieczą, która od razu rozpaliła ich gardła i rozplątała języki. W pokoju panował półmrok, dzięki czemu nikt nie mógł ich zauważyć. Byli sami, mogli więc swobodnie rozmawiać.
- Nie pochwalam rządów Zeusa - zaczął starszy mężczyzna - Nie tak powinno być.
- Masz rację, przyjacielu. Źle się dzieje. Musimy coś z tym zrobić - odparł młodszy.
- Co więc proponujesz? - zapytał, gładząc swą siwą brodę. Wypił łyk trunku, by dodać sobie odwagi. Nie wiedział, czego spodziewać się po rozmówcy.
- Obalmy go. Zniszczmy to wszystko, a potem wyłońmy się jako nowi władcy - zaproponował unosząc kielich, by wyrazić wielkość swych czynów. Stary zastanowił się. Nie miał zbyt wiele do stracenia.
- Zgoda - powiedział swym grubym głosem i uścisnął mocno rękę nowemu towarzyszowi broni. Dokończyli pić mocny płyn i siwy brodacz opuścił pomieszczenie. Pozostały tylko mokre ślady jego stóp.
Gdy wyszedł, z mroku wyłoniła się smukła postać. Podeszła do mężczyzny w zbroi i objęła go od tyłu. Jej nagie ciało oświetlał płomień w kominku.
- Jestem z ciebie bardzo dumna - powiedziała słodkim i delikatnym głosem, który nie równał się nawet z melodyjnym tonem Apolla. Na te słowa mężczyzna odwrócił się i z zachłannością przycisnął jej wargi do swoich. Błądził palcami po jej sylwetce, jednocześnie zdejmując swoje odzienie. Już po chwili oboje legli na łożu, oddając się pożądaniu, które ich połączyło.
***
Gwiazdy migotały na niebie, gdy Kora niepostrzeżenie próbowała wrócić do nimf. Miała złudną nadzieję, że nocna przygoda pozostanie jej słodką tajemnicą. Nie miała zamiaru komukolwiek mówić o tym, co przeżyła. Nikt nie miał prawa wtrącać się do jej życia i oceniać jej postępowania. Ostrożnie stawiając kroki, położyła się do swego namiotu i przykryła grubą narzutą. Obróciła się plecami do śpiącej obok Kiane. Zdawać by się mogło, że wystarczy już tylko zasnąć i wszystko ujdzie jej na sucho, lecz to byłoby zbyt proste.
Kora od razu otwarła oczy gdy usłyszała głos przyjaciółki.
- Gdzie byłaś? - Kiane nawet nie maskowała swojej złości. Brązowowłosa przewróciła się na bok, by widzieć twarz swej rozmówczyni.
- Musiałam się przejść - skłamała bez wahania, czy wyrzutów sumienia.
- Koro, nie zapominaj, że jestem nimfą. Słyszę jak ziemia trzęsie się pod ciężarem twych kłamstw - oznajmiła brunetka, starając się nie podnosić głosu, by nie obudzić pogrążonych we śnie dziewcząt.
- Kiane... Ty tego nie zrozumiesz. Mam prawo mieć tajemnice - skwitowała zmęczona dziewczyna i nie zważając na protesty przyjaciółki, zamknęła oczy, by odlecieć do krainy snów.

5 komentarzy:

  1. Muszę przyznać, że pomysł na bloga bardzo mi się podoba. Mit o Hadesie i Persefonie jest według mnie jednym z ciekawszych, dlatego bardzo spodobała mi się Twoja koncepcja opowiedzenia tej historii od nowa. Nawiasem mówiąc - filmik, rzeczywiście, jest magiczny, a muzyka z niego świetnie oddaję klimat opowiadania. Moim zdaniem piosenka Flo idealnie pasuje do tej pary.
    Jestem zaskoczona, że przedstawiłaś Hadesa jako kogoś bezwzględnego, ale również samotnego. W mojej wyobraźni zawsze wydawał się kimś, kto nie wie, czym jest miłość i raczej nie zastanawia się, co by było gdyby. Dla mnie porwanie przez niego Kory mogło być dla zabawy albo coś w tym rodzaju.
    Kore za to wykreowałaś na naiwną nastolatkę i bardzo mi się to spodobało. Jej buntowniczy trochę charakter pasuje do niej. Jestem także ciekawa, co Zeus miał na myśli mówiąc, że "jest najodpowiedniejszą z jego dzieci". Sama kreacja Demeter jako opiekuńczej matki także świetnie uzupełnia całość. Czuję, że Adonis także odegra ważną rolę w tym opowiadaniu. I to nie tylko jako wybrany przez Zeusa narzeczony Kory. Zaskoczyło mnie też to, że Kora skłamała w sprawie swojego imienia. Mimo tego już sobie wyobrażam przemianę tej postaci - z naiwnej i dziecinnej Kory w Persefone - towarzyszkę Pana Ciemności.
    Mimo wszystko muszę przyznać, że Twoje opowiadanie dobrze się zapowiada i będę z niecierpliwością czekać na następne rozdziały.
    Życzę dużo weny i pozdrawiam, Ann Dreamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz :) W moim opowiadaniu charaktery postaci uległy dużym zmianom. To tylko bazuje na micie, wiele faktów jest i będzie pozmienianych ;)Chciałam tu pokazać, że miłość Kory i Hadesa nie była właśnie takim przypadkowym żartem. Dziękuję i również pozdrawiam :)

      Usuń
  2. No dobra, powiem tak: nie wiem czy czytałaś moje opowiadanie, ale je zawiesiłam, więc kij z tym. :D
    Przekonałaś mnie tym komplementem o szablonie xDD bardzo dziękuję. Obiecuję, że w przeciągu tygodnia przeczytam rozdziały i pozostawię po sobie komentarz. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest właśnie opowiadanie, które czytam na przerwach w szkole; kocham, kocham i czekam na więcej <3
    W międzyczasie zapraszam na mojego bloga, FF o HP: https://harrypotterzmaganiaprzyszlosci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialne opowiadanie! :D Mit o Hadesie i Korze jest moim ulubionym mitem i moim zdaniem powinno być więcej takich opowiadań. Szczerze, to ja też zawsze sobie wyobrażałam Hadesa (może ten mój był bardzo stanowczy i zawsze stawiał na swoim XD) i Korę tak jak zrobiłaś to ty ;p uwielbiam wykreowane przez ciebie postacie i nie mogę się doczekać ich dalszego rozwoju. Opowiadanie czyta się jednym tchem. Już nie mogę się doczekać następnych części! Życzę dużo weny! <3 Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Nomida zaczarowane-szablony