niedziela, 1 maja 2016

Rozdział I: W sennych marzeniach

Ciemność wiła się po korytarzach zamku, zaglądając do każdego kąta. Osaczała najmniejszy nawet promyk światła i gasiła go swoim przytłaczającym cieniem. Miejsce to nigdy nie witało gości. W jednym z ogromnych pokoi mieściła się jadalnia. Zajmował ją duży, drewniany stół, wokół którego godnie stały mosiężne krzesła. Co dzień na jednym z nich zasiadał samotnie mężczyzna. Jego kruczoczarne włosy idealnie wpasowywały się w panującą wszędzie czerń. Na ścianach wisiały obrazy utrzymujące się w ponurych kolorach. Jedno, duże okno stało zakryte czerwoną kotarą. Jedynym co oświetlało pomieszczenie były dwie smukłe świece, na których jarzył się ogień. Mężczyzna sięgnął dłonią do sztućców i zaczął jeść. Ogień tlił się w kominku, połyskując co chwilę iskrą nie dającą światła. Drewno dogorywało. Gospodarz uniósł złoty kielich i wypił wino jednym tchem. Czuł się samotny. Jego jedynym towarzyszem był Cerber, który pilnował zamku. Nikt, nawet sam Zeus nie mógł przemknąć obok niego, nie zauważony. Ale nikt też nie próbował tego zrobić. Któż chciałby zamienić choć słowo z Panem Ciemności? Mężczyzna odsunął od siebie talerz z niedokończonym posiłkiem. Dolał sobie wina, by zatopić w nim smutki. Patrzył, jak wosk leje się ciurkiem po świecy i skapuje na stół. Przeczesał dłonią włosy, jak miał to robić w zwyczaju gdy był czymś strapiony. Nikt nie miał wstępu do jego samotni.
Czasem tylko odwiedzały go Erynie, by się z niego powyśmiewać.
Z drugiej strony, nigdy nie chciał być jak jego bracia, którzy co chwilę znajdywali sobie co raz to nowsze kochanki. Współczuł Herze, która cierpiała z miłości do Zeusa. Lepiej nie kochać, niż być ranionym przez ukochaną osobę. Amfitryta zaś, żona Posejdona, nie przejmowała się romansami męża. Najważniejszy był dla niej wielki ogród, pałac i inne luksusy. Nie była to miłość, lecz przywiązanie. Hades za nic nie chciał skończyć jak jego bracia. Marzył raczej o miłości trwałej, lecz jako bóg podziemi nie mógł sobie pozwolić na takie błahostki, musiał rządzić twardą ręką, by żaden niegodziwiec nie wydostał się z Tartaru.
Opuścił jadalnię i udał się do sypialni. Pokój oświetlało słabe światło księżyca. Nie był to ten sam srebrny księżyc, co na Ziemi, nie był równie piękny, a jego towarzyszki nie zawsze pojawiały się na granatowym nieboskłonie. Po lewej stronie mieściło się wielkie łoże z puchowymi poduszkami i miękką pościelą. Mężczyzna zdjął swoje szaty i opadł na posłanie. Przymknął powieki, a ostatnim co zobaczył, były granatowe chmury, zasłaniające jasny precel. Objęcia Morfeusza pochłonęły go szybciej, niż się spodziewał. Gdy był już głęboko pogrążony we śnie, w jego głowie zaczęły formować się obrazy. Widział siebie, stojącego w jakimś lesie. Wszystko było otoczone mgłą, niektóre rzeczy zlewały się ze sobą, przez co nie mógł wyraźnie ich dostrzec. Ujrzał, jak coś białego przemyka między drzewami. Po chwili zorientował się, że to czyjeś szaty. Chciał zobaczyć coś więcej, ale obraz rozmył się i więcej nie powrócił.
***
Dziewczynę obudziły ciepłe promienie słońca. Przetarła oczy, by wybudzić się z resztek snu. Znów śniła o ciemnowłosym mężczyźnie. Zawsze, gdy widziała go w swoich snach, miała wrażenie, że doskonale go zna, nie przypominała sobie jednak, by kiedykolwiek się spotkali. Ciepło muskało jej nagie ramiona, więc okryła się szatą. Było wcześnie, rosa jeszcze błyszczała się na młodej trawie, a ptaki nieśmiało zaczynały odśpiewywać swą pieśń. Kora wstała i przeciągnęła się, by wprawić w ruch mięśnie. Ziewnęła przeciągle i przystąpiła do porannej toalety. Jak zwykle wokół niej plątały się nimfy, które pomagały wybrać biżuterię. Były jej towarzyszkami, ale to Kiane uważała za przyjaciółkę i jej powierzała swoje sekrety. Nimfa traktowała ją jak młodszą siostrę i dbała o jej bezpieczeństwo, gdy Demeter nie było w pobliżu.
Dziewczyna rozczesała włosy i doprowadziła się do porządku. Po chwili zjawiła się jej matka. Razem zjadły śniadanie, jak czyniły to co dzień i zaczęły rozprawiać o tym, co dzieje się na Olimpie.
- Podobno Zeus podarował Herze wspaniały ogród. Ponoć na drzewach rosną dorodne owoce granatu, a drogi wybrukowane są czystym złotem - zachwycała się Kora.
- Ach, drogie dziecko, to przesada - wyśmiała ją matka, wiedząc, że dziewczyna zapewne usłyszała już o przyjęciu w ogrodzie i będzie się chciała na nie udać.
- Matko... Hermes przyniósł mi wczoraj wieść, że odbędzie się przyjęcie. Proszę, mogłabyś mnie zabrać ze sobą? - mówiąc to, zrobiła maślane oczy i złożyła ręce w geście błagania. Demeter jednak, była nieugięta.
- Powtarzałam ci tysiąckroć, że nie możesz chodzić na przyjęcia z bogami... - zaczęła, ale córka szybko jej przerwała, wstając i żywo gestykulując dłońmi.
- Pozwól mi choć ten jeden raz. Zabiorę ze sobą nimfy, a Kiane będzie mnie strzegła nie gorzej od ciebie - zapewniała, wysuwając najrzetelniejsze argumenty, by ubłagać rodzicielkę. Niechętnie, z ociąganiem, kobieta zgodziła się. Być może przyjęcie na Ziemi nie będzie tak huczne, jak te na Olimpie. Demeter odeszła, a Kora i nimfy pozostały w swoim leśnym domu. Dziewczęta od razu zaczęły stroić się na biesiadę.

- On znowu mi się śnił, Kiane - szepnęła dziewczyna, zakładając na szyję złoty naszyjnik.
- Ten czarnowłosy mężczyzna, który ma ponoć zostać twoim kochankiem? - zaśmiała się nimfa, a w jej głosie można było wychwycić ironię - Koro, nawet go nie znasz. To tylko sny.
- A ja sądzę, że Morfeusz nie zsyłałby mi go co noc bez celu - zamyśliła się. Była młoda i tak jak każda dziewczyna, chciała się zakochać. Tajemnicze obrazy były jej sennymi marzeniami. Założyła białą suknię i zapomniała o przemyśleniach.
***
Hades karmił właśnie Cerbera surowym mięsem, gdy poczuł znajomy podmuch wiatru. Zwiastowało to nadejście boskiego posłańca.
- Witaj Hadesie! - pozdrowił go Hermes. Młody bóg podróżnych był niezwykle szybki, lecz jednocześnie roztrzepany. Bez niego na Olimpie unosiła się nieprzyjemna woń powagi. Był średniego wzrostu chłopcem o kręconych, jasnych włosach. Już z daleka można było rozpoznać charakterystyczne dla niego sandały ze skrzydłami i kaduceusz, z którymi nigdy się nie rozstawał. Hades uniósł głowę i spojrzał na chłopaka, który jak zwykle uśmiechem odsłaniał swoje śnieżnobiałe zęby.
- Zeus urządza dziś ucztę na... - rozpoczął oficjalne zaproszenie, ale Pan Podziemi szybko uciszył go gestem dłoni. Hermes zawisł w powietrzu.
- Doskonale wiesz, że nie bywam na Olimpie. I dziś też tam nie zabawię - rzekł wymijająco, rzucając mu obojętne spojrzenie i powracając do karmienia trzygłowej bestii.
- Ale Panie! To niezwykłe przyjęcie, urządzane na Ziemi, w ogrodach Hery. Musisz się pojawić - naciskał młody bóg, niecierpliwie poruszając się w powietrzu. Hades zamyślił się. Nie chciał się zbyt narażać bratu. Niechętnie się zgodził. Wiedział, że to będzie najgorszy wieczór w jego życiu. Hermes odleciał, by powiadomić innych gości i mężczyzna został w towarzystwie Cerbera, który patrzył świecącymi oczami na kawałek mięsa w jego ręce.
- Nieciekawa sprawa, prawda przyjacielu? - powiedział drapiąc go za uchem, każdą głowę po kolei. Jakby na potwierdzenie jego słów, zwierzę zaszczekało kilkakrotnie swym zachrypniętym głosem. Mężczyzna wstał i poszedł przygotować się do biesiady.
***
Kora ostatecznie poprawiła swój wygląd i wyruszyła razem z nimfami. Matka powiedziała, że będzie na nią czekać w lesie, by razem weszły do ogrodów. Dziewczyna była podekscytowana. Zawsze chciała zaimponować bogom i stać się jedną z nich. Chciała być poważana w ich mniemaniu, chciała by ją szanowano. Zadbała o wygląd w najmniejszych szczegółach. Włosy jak zwykle opadały jej na ramiona, a na głowie spoczywała srebrzysta tiara. Tak jak jej towarzyszki, ubrała białą szatę, symbol czystości i niewinności. Szły wytyczoną wcześniej ścieżką, która ciągnęła się chwilę, aż słońce zaczęło chylić się ku zachodowi. Niebo rozjaśniły pastelowe kolory żółci i różu. Dziewczyna podziwiała je z niemym zachwytem, choć nie raz miała już przyjemność widzieć taką gamę kolorów. Wszechświat wydawał się jej tak ogromny... Nigdy nie była na Olimpie, choć bardzo o tym marzyła. Wyobrażała go sobie jako ostateczny cel jej marzeń, ucieleśnienie dobra i dostatku. Ach, jakże wspaniale musiało się tam żyć! Bogowie bardzo jej imponowali. Postanowiła, iż dziś pokaże im, że jest wystarczająco dorosła, by częściej ubiegano się o jej obecność na przyjęciach. Wkrótce spostrzegła, że prawie są już na miejscu. Jej matka stała przed dużą bramą, która otwarta, czekała na przekroczenie.
Demeter nadal uważała, że Kora nie powinna tam przychodzić, ale nie mogła już odwołać swojego zdania. Bogowie bywali okrutni i mogli skrzywdzić jej małą córeczkę. Obie weszły do ogrodu, który powalał swoim pięknem. Ścieżki prowadziły w różne strony, do sadów obfitych w jabłka, czy do szklarni, gdzie pięły się w górę dzikie róże. Wokół unosił się charakterystyczny zapach lawendy. Między koronami drzew wpadało światło księżyca, który zdążył się już pojawić na niebie. Po prawej stronie płynął wartki strumień, który zamieszkiwały zwierzęta.
Kora pewnie szła w głąb ogrodu, coraz bardziej czując, że zbliża się upragniona chwila. W końcu ujrzała bogów. Siedzieli w najlepsze, upijając się nektarem i kosztując ambrozję. Bił od nich jakiś niezwykły blask, jakby słońce nigdy nie zaszło, a nadal królowało nad Ziemią. Dziewczyna przywitała się należycie i zasiadła do posiłku. Nie mogła napatrzyć się na biesiadników. To wydawało się jej tak nierzeczywiste. Zeus nie był tak przystojny, jak powiadano, a z pewnością nie był mężczyzną w jej typie. Złote loki otaczały jego brodatą twarz, znacznie go postarzając. Nie wydawał się nawet władczy. Jego żona zaś, Hera, owszem. Siedziała, wyprostowana dumnie, nie spuszczając wzroku ze swego męża. Miała fantazyjnie upięte włosy, pojedyncze kosmyki opadały na jej twarz. Jej smukłe palce przyozdobione były błyszczącymi pierścieniami, a fioletowa szata, w którą była ubrana, była przeplatana złotym pasem. Po prawicy Zeusa spoczywał Posejdon. Długa, zaplątana broda dodawała mu kilka dobrych lat. Nie budził respektu, a raczej współczucie. Jego szaty były poszarpane i wilgotne, a gdzieniegdzie wystawały morskie glony. Niewiele odzywał się przy bracie. Dalej zasiadała Hestia, bogini ogniska domowego. Była mniej urodziwa, niż Hera i sprawiała całkiem inne wrażenie. Wyglądała na miłą i cichą osobę, choć często wtrącała się do rozmów i ukazywała swe zdanie. Miłe dla ucha dźwięki muzyki wydobywały się ze strun lutni Apolla, który przybył na przyjęcie ze swoją siostrą, znakomitą łuczniczką, Artemidą. Matka natura nie poskąpiła im urody. Oboje mieli wręcz wyrzeźbione kształty twarzy i ciała. Muzykę zagłuszała Atena, bogini mądrości, która właśnie kłóciła się o coś z Hermesem. Była bardzo zadbana, choć nie przewyższała urodą Afrodyty. Ta siedziała obok męża, Hefajstosa. Zostali sobie przeznaczeni przez Zeusa, choć nie był to zbyt dobry wybór. Bogini miłości i piękna nie mogła obyć się bez adoratorów, czym raniła dobre serce swego męża. Istniało wiele plotek o jej romansach, nie wszystkie prawdziwe, ale często przyprawiające o szybsze bicie serca. Kobieta co chwilę rzucała ukradkowe spojrzenia Aresowi, bogowi wojny. To on wydawał się Korze najstraszniejszy. Mocna zbroja, którą trzymał na piersi symbolizowała waleczność. Był przystojny i wiele kobiet ulegało jego urokowi. Pośród bogów spoczywały jeszcze nimfy, herosi i wybrani śmiałkowie. Jednym z nich był Adonis, przybrany syn Afrodyty. Patrzył na córkę Demeter w tak intensywny sposób, że ta kilka razy z zakłopotaniem odwracała wzrok. Źle się czuła w jego towarzystwie, więc postanowiła udać się do lasu, by zaczerpnąć chwilę samotności. Złapała moment, gdy matka była zajęta rozmową z Zeusem, a Kiane się posilała i po cichu opuściła biesiadę. Gdy została sama ze swoimi myślami poczuła się lepiej. Była zawiedziona przyjęciem. Nikt nie traktował jej poważnie. Nikt o nią nie zabiegał, nikt nie pytał jej o zdanie. Była niewidzialna. Nie oddalała się zbyt od bram ogrodu, by się nie zgubić. Nagle poczuła na sobie czyjś wzrok. Wystraszyła się, że to Adonis za nią podążył, lecz pomyliła się. Uniosła głowę i ze zdziwieniem spostrzegła kogoś zupełnie innego. Oszołomiona wpatrywała się w mężczyznę ze swoich snów. Nie wierzyła, że go widzi. Był jeszcze przystojniejszy, niż mogła sobie wyobrazić. Stałaby tak godzinami, gdyby nie Kiane i Akaste.
- Koro, gdzie byłaś? Martwiłyśmy się o ciebie - zganiła ją czarnowłosa. Pociągnęła dziewczynę za rękaw i cała trójka wróciła do zabawy. Kora jeszcze przez chwilę nie mogła wyjść ze zdumienia.
***
Hades jak zwykle był spóźniony i wybrał drogę wiodącą przez las, by szybciej dostać się do ogrodu Hery. Nie spodziewał się, że na swej drodze napotka kogoś, kto ożywi jego serce. Gdy zobaczył dziewczynę ze swojego snu, przez chwilę zastanawiał się, czy aby na pewno nadal nie śpi. W białej sukni i rozproszonych na ramionach lokach wyglądała jak bogini. Nigdy wcześniej jej nie widział. Kim mogła być? Gdy ich spojrzenia się spotkały, myślał, że ucieknie spłoszona, ale wpatrywała się w niego, jakby znali się już od dawna. A może tylko się mu tak wydawało? Gdy uciekła w towarzystwie nimf przypomniał sobie, jaki był cel jego podróży. Skierował kroki w stronę ogrodu. Przywitał się z bogami i usiadł w cieniu, tak by móc wszystko spokojnie obserwować, ale nie brać udziału w wydarzeniach. Przez chwilę szukał wzrokiem swojej bogini, ale rozpłynęła się w powietrzu. Może rzeczywiście była tylko snem? Jego rozmyślania przerwał Zeus, który uparcie próbował zaciągnąć go do rozmowy.
- Hadesie, powinieneś korzystać z życia. Na co dzień siedzisz w tej swojej samotni i nie ma z tobą kontaktu. Jeśli nie wyjdziesz do świata, na zawsze pozostaniesz sam - brat próbował udzielić mu sensownych rad, ale w odpowiedzi otrzymał tylko kilka burknięć. Hades nie lubił, gdy ktoś za nadto wtrącał się w jego życie. Sam doskonale wiedział, że jako Pan Podziemi jest skazany na samotność. Przyzwyczaił się już do myśli, że tak zostanie. Zeus widząc jego zachowanie, odszedł do żony. Po chwili rozpoczęły się tańce. Tego Hades nie cierpiał najbardziej.
I wtedy znów ją ujrzał. Z uśmiechem dołączyła do zabawy, a gdy wirowała w ramionach Adonisa, mężczyzna poczuł złość. Nie znał nawet jej imienia, ale szybko wstał i dołączył do tańca tylko po to, by wymienić młodzieńca i zatańczyć z dziewczyną.
- Zamy się? - zapytał, delikatnie trzymając ją za ręce, bojąc się, by jej nie skrzywdzić.
- Nie pamiętasz? - odpowiedziała pytaniem na pytanie. Gdy zobaczyła jego zdziwioną minę, wyjaśniła: - Spotkaliśmy się już nie raz. We śnie.

12 komentarzy:

  1. Nooo z utęsknieniem czekam na ciąg dalszy :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Melduję, że przeczytałam!
    Zastanawia mnie, jakim cudem Hades cokolwiek tam widział – ogromny pokój, a w środku jedyne źródło światła to dwie świeczki. Ja bym się potknęła o pierwsze lepsze krzesło :D
    Podoba mi się przedstawienie Hadesa jako kogoś, kto gardzi małym, obłudnym światkiem innych bogów. I to świadome wycofanie się z życia towarzyskiego – super!
    „Mężczyzna zdjął swoje szaty i opadł na posłanie. Przymknął powieki, a ostatnim co zobaczył, były Objęcia Morfeusza pochłonęły go szybciej, niż się spodziewał.” – tu chyba coś ucięło?
    Kreacja Kory także jest dobra – zachowuje się jak młoda, naiwna dziewczyna i chwała Ci za to. Jej ocenianie aparycji innych bogów i rozczarowanie całym przyjęciem było rozczulające.
    „Zeus nie był tak przystojny, jak powiadano, a z pewnością nie był mężczyzną w jej typie.” – khy, khy. Za Wikipedią: Bezdzietnemu w klasycznej wersji mitu związkowi Hadesa i Persefony przypisano jako córki Erynie, zaś sama Persefona ze związku z Zeusem miała urodzić Zagreusa.
    Biorąc pod uwagę, że nie zabrakło tam także Adonisa... Czuję, że będzie zabawnie :D
    „Zwiastowało to nadejście boskiego posłańca.” – to zdanie strasznie mi się podoba. Nie umiem powiedzieć, dlaczego.
    Tańczący Hades! Ciekawi mnie reakcja innych bogów, to przecież musiało być raczej niecodzienne zjawisko :D
    Nie mogę się doczekać, co będzie dalej, chociaż z grubsza – mitologicznie – wiem. Rzuciłaś nowe światło na tę parkę, kongratulejszyn ;D
    Pozdrawiam i weny życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie :D Cóż, Hades jest przyzwyczajony do ciemności, w końcu całe życie spędził pod ziemią XD Oj, tak momentami będzie ciekawie, ale nie sugerowałabym się zanadto Wikipedią- mam zamiar pozmieniać wiele istotnych faktów :D Dzięki, że wyłapałaś to ucięte zdanie, sama znalazłam jeszcze kilka powtórzeń i wszystko poprawiłam ;)
      Dziękuję serdecznie, pozdrawiam i czekam na kolejny rozdział u Ciebie ;)

      Usuń
  3. Ja tutaj wrócę, niedługo z komentarzem! Persefona i Hades to moja ulubiona para z mitologi greckiej ♥
    Jeżeli masz ochotę poczytać o nich, to zapraszam do siebie na dopiero zaczynające się opowiadanie:
    http://goddes-of-the-underworld.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Zauważyłam w tym rozdziale coś, co jest charakterystyczne dla bardzo wielu autorek – słupy tekstu. Chodzi mi o te części opisowe, w których przewija się dużo informacji, kilka różnych spraw czy opisów wyglądu, a mimo to niczego nie zaczynasz od nowego akapitu. Mamy ścianę tekstu, wszystko włożone do jednego worka, przez co czyta się po prostu źle. Radzę Ci to rozdzielić.
    Np. pierwszy fragment. Masz dwa zdania o ciemności, potem opisujesz miejsce, w którym się znajdujemy – enter. Potem opis mężczyzny – enter. I tak dalej i tak dalej…
    Bo naprawdę panuje tutaj chaos. Piszesz o wszystkim na raz. Przerywasz opis jadalni, żeby napisać coś o mężczyźnie z kruczoczarnymi włosami, a potem znowu opisujesz jadalnię. Tekst jest ciekawy, ale hm.. pogrupuj to. Jak piszesz o mężczyźnie, to pisz o mężczyźnie, a jak o jadalni, to o jadalni. Nie o wszystkim na raz. I przede wszystkim nowy wątek, perspektywa, opis to nowy akapit. A jak nie akapit, to chociaż linijka.

    „powyśmiewać” – ponaśmiewać
    „Ciepło muskało jej nagie ramiona, więc okryła się szatą” – skoro muskało ją ciepło, to po co się okrywała?
    Dalej opisujesz wygląd Bogów. I znowu wszystko w jednym słupie.

    Zaskoczyło mnie to, że Kora śni o Hadesie, a nie wie, że to Hades. To dość popularny Bóg, jak mogła go nie znać? Ale mogę to wytłumaczyć tym, że Hades na co dzień siedzi w swojej „ciemni” i może przez to nie jest aż tak rozpoznawalny.
    Ogólnie rozdział mi się podobał. Podoba mi się ten motyw snów i tego, że dwoje nieznajomych sobie ludzi, tak naprawdę trochę się zna, dzięki tym snom. Jestem ciekawa czy to przypadek, czy jakiś Bóg celowo ich na siebie nakierował. Wydaje się, że coś między nimi iskrzy, ale czy to prawda? Podoba mi się też to, że nadałaś bohaterce bardzo denerwującą cechę – chęć bycia w centrum uwagi. Nie lubię tego typu postaci, ale są bardzo ludzkie, więc to świetne zagranie.

    Na dziś to tyle. Pozdrawiam Cię serdecznie! ;)
    A w wolnej chwili zapraszam do siebie: sila-jest-we-mnie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ugh... Ok, poprawię to XD Z tym ciepłem ktoś już zwracał mi uwagę, ale jestem zbyt leniwa, by to poprawić XDD Dzięki za komentarz ^^

      Usuń
    2. A dla mnie akurat to ciepło ma sens, gdyż jak jest za gorąco, to też się przykrywamy, bo chronimy się przed słońcem. Na przykład dziecku osłania się ramiona i kark, by uniknąć poparzenia. Ja sam jak siedzę blisko pieca w pracy, to wolę w długich niż krótkich spodniach, bo jak siedzę za blisko, to ten bijący od niego żar jest aż nieprzyjemny, szczypie po łydkach. Ogień potrafi sprawiać, że się osłaniamy, tak samo jak lód potrafi parzyć :)
      A tak w ogóle to aż dziw, że dotarcie tutaj zajęło mi tyle czasu, bo chyba z rok obiecywałem, że w końcu zajrzę. Cóż, u mnie tak czasami jest. Co do samej opowieści, to ja kocham mitologię, ale właśnie w takim wydaniu jak twoje. Nie wyobrażam sobie historii osadzonej w czasach współczesnych z bogami w rolach głównych. Moim zdaniem jedno koliduje z drugim. Natomiast jeśli chodzi o twoją historię, to ja zawsze lubiłem Hadesa. Oczami wyobraźni widziałem w nim kogoś takiego jak mój Hektor z "Jabłek i śniegów". Niby surowy, niby zły, poniekąd pan śmierć, a jednak taki dżentelmen, gdzie znów jedno czasami się kłóci z drugim. Wydaje mi się jednak, że w twoim opowiadaniu matka Kory nie zareaguje najlepiej na wieść, że dziewczyna miałaby być z jej bratem, bratem też jej ojca. Cóż, jak to będzie zobaczy się zaś.
      Tymczasem zachęcam do pozostawiania śladów po sobie, gdy czytasz coś u mnie. Ja jutro jak zejdę z nocki i się zdrzemnę, to obiecuję wpaść i nadrobić większą część rozdziałów, w końcu nie byłbym sobą, gdybym pominął opowiadanie o swojej ulubionej, mitologicznej parze. No i podobał mi się zawód jaki Kora przeżyła, gdy zobaczyła jak taka impreza naprawdę wygląda i dostrzegła, że nawet bogowie nie są idealnie, nie są tacy... boscy.

      dariusz-tychon.blogspot.com

      Usuń
  5. Witaj,
    po lekturze pierwszego wpisu muszę powiedzieć, że pomysł wydaje się interesujący. Mitologia jest czymś co, mimo wieków i opracowań, daje naprawdę duże pole do popisu, więc trzymam kciuki i mam nadzieję, iż dotrwasz do końca.
    Dodatkowo postaram się troszeczkę pomóc w ulepszeniu treści poprzez, mam nadzieję, konstruktywne komentarze.
    Może zacznę od zmory każdego: powtórzenia. Zdarzają Ci się wielokrotnie i nie wyglądają na zamierzone czy mające podkreślić jakąś treść. Jeśli coś wymieniasz w kilku zdaniach pod rząd postaraj się omijać używanie jednego łącznika. Mamy przecież wiele odpowiednich słów w języku, przykładowo: także zamiast wszędobylskiego i. Brakuje jakiegoś innego słowa, którym chcesz zamienić to jedno powtarzalne? Polecam sprawdzić słownik w poszukiwaniu synonimów, mi to pomaga.
    Interpunkcji natomiast zwykle brak, u Ciebie jednak mam wrażenie, jakbyś wciskała przecinki wszędzie, gdzie to tylko możliwe. Oddzielają one zdania składniowe oraz wtrącenia. Czasami naprawdę trzeba pomyśleć czy warto w tym konkretnym miejscu postawić tą kreseczkę. Tobie może się wydawać idealna, jednak dla czytelnika będzie zgrzytem niszczącym rytm opowiadania.
    To niezwykłe przyjęcie, urządzane na Ziemi, w ogrodach Hery- moim zdaniem tutaj nie potrzebny jest pierwszy przecinek, niepotrzebnie rozdzielasz opis od miejsca, drugi może pozostać, jako określenie dokładniejszego adresu, przerwa na oddech, by podkreślić znaczenie miejsca.
    Łączenie wyrazów. W tym przypadku czasami warto się zastanowić czy dany wyraz pasuje do drugiego. W sformułowaniu drewno dogorywało to drewno trochę się gryzie, lepiej by pasowało żar dogorywał.
    Masło maślane. Czasami w opisach bardzo chcemy przekazać nasze odczucie co do jakiegoś konkretu, pragniemy, by czytelnik w pełni pojął naszą wizję i tu z rozpędu tworzymy pułapki na nas samych.
    Jego kruczoczarne włosy przypominały kolor węgla i idealnie wpasowywały się w panującą wszędzie ciemność- skoro są kruczoczarne, niepotrzebne jest dopisanie, że przypominają węgiel. Swoją drogą są to dwa inne odcienie czerni i mogą się trochę pogryźć ;D
    Tyle chwilowo zauważone. Wiem, marudzę, ale może Ci to pomoże.
    Dodatkowo taka mała rada, którą przekazał mi kiedyś nauczyciel polskiego, a później powtórzyło paru twórców. Napisz coś, odczekaj parę dni i przeczytaj, mając świeży umysł zauważysz błędy. Zawsze możesz też poprosić kogoś o wstępne przeczytanie fragmentu.
    Masz duży margines do wykorzystania, wspaniałych bohaterów do przedstawienia i wiele pracy. Jeśli będzie potrzeba z chęcią pomogę, a na razie biorę się szybciutko za dalsze notki. Trzeba się dowiedzieć co ten spokojny Hades narozrabia.
    Serdecznie pozdrawiam,
    AZ.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No halo, halo, coś nie mogę się doczekać reszty komentarzy xD A szkoda, bo ten był wręcz boski i naprawdę pomógł mi zwrócić uwagę na rzeczy, których dotąd nie dostrzegałam ;)

      Usuń
  6. Z tego co zauważyłam, to mam dużo do nadrobienia, ale po przeczytaniu pierwszego rozdziału stwierdzam, że chcę.
    Nigdy nie przepadałm za mitologią, ale życie tak mi się poukładało, że spojrzałam na nią pod innym kątem i powiedzmy, iż odkrywam ją na nowo w dużo przyjemniejszy sposób. Dlatego mam nadzieję, że Twoje opowiadanie mi się spodoba. :) Jak narazie, pierwszy rozdział czytało mi się lekko. Podoba mi się przedstawienie Hadesa i Kory jako przeciwieństw. On czarny, wiekowy, strojący od towarzystwa, ona biała, młodziutka, chcąca być w centrum zainteresowania. Przynajmniej tak ich odebrałam.
    Motyw ze spotykaniem się we śnie jest mi dość znany, ale ma w sobie coś fajnego.
    Jak przeczytam więcej na pewno powiem też więcej.:)
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, myślałam, że nikt już tu nie zagląda xD W każdym razie tak, dobrze odebrałaś głównych bohaterów. Kora miała być dla Hadesa światłem w mroku, ale koniec końców oboje byli dla siebie nadzieją. Więcej nic nie mówię, nie chcę niczego zdradzać ;) Opowiadanie już zakończyłam, teraz pisze się II część, dlatego masz sporo czasu do nadrobienia tych zaledwie dziewiętnastu rozdziałów :D

      Usuń

Obserwatorzy

Nomida zaczarowane-szablony