niedziela, 15 maja 2016

Rozdział III: Tajemnice

Małe, różowe koraliki spoczywały na jej smukłej szyi, idealnie dopasowując się do reszty pastelowego ubioru. Kryształy umieszczone na złotym diademie połyskiwały w słońcu, odbijając światło. Lekki wietrzyk przemykał pomiędzy liśćmi na smukłych gałęziach drzew, a dwie rude wiewiórki goniły za żołędziami, które schowane w pokrytej rosą trawie, czekały na odkrycie.
Dziewczyna wpatrywała się w niebo, zastanawiając się, jak długo jeszcze słońce będzie królowało na bezkresnym oceanie błękitu. Chciała, by zapadła już ciemność. Poprzednia noc nie była dogodna, by wymykać się z posłania i szukać narcyzów. Musiała zatem zaczekać na odpowiednią chwilę, by znów spotkać się z Panem Ciemności. Czuła jak niewidzialne siły przyciągają jej myśli do Hadesa, mimo że tak niewiele o nim wiedziała. Emanowała od niego ogromna powaga i powściągliwość, ale nie mogła się oprzeć myśli, że był dobry.

niedziela, 8 maja 2016

Rozdział II: Kwiat narcyza

- Koro! - sztywny głos kobiety sprawił, że czar prysł. Dziewczynę opuściła cała odwaga i kłopotliwie spuściła wzrok, szukając oparcia w ziemi. Mężczyzna nie mógł zrozumieć jej zachowania. Czy zrobił coś nie tak? Muzycy przestali grać i zrobiło się niebezpiecznie cicho. Nikt już nie tańczył, wszyscy w skupieniu obserwowali scenę, jaka miała się zaraz rozegrać. Bogini zbóż ze złością wypisaną na twarzy gnała w stronę córki. Chwyciła ją za rękę, zbyt mocno ściskając i odciągnęła od tańczących. Wytłumaczyła Zeusowi, że jest już późno i jej latorośl powinna iść spać. Kora tylko popatrzyła na nią, a w jej oczach złość mieszała się z oburzeniem i zdziwieniem. Boginie wyszły w asyście swoich nieocenionych służek, nimf.
Adonis przyglądał się całemu zajściu, dziękując w myślach bogom, że jego opiekunką jest Afrodyta. Jedynym czego wymagała była lojalność. Zawsze na wszystko mu pozwalała, nigdy niczego mu nie brakowało. Nie czuł się obcy w krainie bogów, uważał bowiem, że swym pięknem zasłużył na obcowanie z nimi. Autorytetem, poza matką, był dla niego Ares, który zawsze zdobywał to, czego pragnął. Wystarczyło tylko, że spojrzał na obiekt swych pożądań i już ten był jego. Jako mężczyzna przystojny szybko zjednał sobie wspaniałą towarzyszkę, w postaci Afrodyty. Nie przeszkadzało jej smutne spojrzenie męża, kowala Hefajstosa, który doskonale wiedział o zdradach żony.

niedziela, 1 maja 2016

Rozdział I: W sennych marzeniach

Ciemność wiła się po korytarzach zamku, zaglądając do każdego kąta. Osaczała najmniejszy nawet promyk światła i gasiła go swoim przytłaczającym cieniem. Miejsce to nigdy nie witało gości. W jednym z ogromnych pokoi mieściła się jadalnia. Zajmował ją duży, drewniany stół, wokół którego godnie stały mosiężne krzesła. Co dzień na jednym z nich zasiadał samotnie mężczyzna. Jego kruczoczarne włosy idealnie wpasowywały się w panującą wszędzie czerń. Na ścianach wisiały obrazy utrzymujące się w ponurych kolorach. Jedno, duże okno stało zakryte czerwoną kotarą. Jedynym co oświetlało pomieszczenie były dwie smukłe świece, na których jarzył się ogień. Mężczyzna sięgnął dłonią do sztućców i zaczął jeść. Ogień tlił się w kominku, połyskując co chwilę iskrą nie dającą światła. Drewno dogorywało. Gospodarz uniósł złoty kielich i wypił wino jednym tchem. Czuł się samotny. Jego jedynym towarzyszem był Cerber, który pilnował zamku. Nikt, nawet sam Zeus nie mógł przemknąć obok niego, nie zauważony. Ale nikt też nie próbował tego zrobić. Któż chciałby zamienić choć słowo z Panem Ciemności? Mężczyzna odsunął od siebie talerz z niedokończonym posiłkiem. Dolał sobie wina, by zatopić w nim smutki. Patrzył, jak wosk leje się ciurkiem po świecy i skapuje na stół. Przeczesał dłonią włosy, jak miał to robić w zwyczaju gdy był czymś strapiony. Nikt nie miał wstępu do jego samotni.

Obserwatorzy

Nomida zaczarowane-szablony