piątek, 30 grudnia 2016

Rozdział XIII: Przerwany sen

Kora nie mogła usiedzieć w miejscu, odkąd Hades udał się do Zeusa. Ubrała się w jedną ze swych ulubionych, fioletowych szat i rozczesała włosy. Włożyła na szyję perłowy naszyjnik, który dostała od ukochanego i z zadowoleniem przejrzała się w lustrze. Lubiła ładnie wyglądać. Posprzątała pokój, w którym przebywali, zgasiła świece i odsłoniła zasłony w oknach. Kiedy zakończyła porządki, zaczęła błądzić bez celu po zamkowych komnatach. Nie mogła siedzieć bezczynnie, gdy jej ukochany rozmawiał z królem bogów. Zaglądał do każdego pomieszczenia. Niektóre były sypialniami, w innych spoczywały księgi lub złoto. Tylko w jednej z komnat znajdowały się obrazy. Kora kiedyś już tu była.

wtorek, 27 grudnia 2016

Rozdział XII: Słodka naiwność

Bogini szła szerokim korytarzem, a z jej oczu bił chłód i powaga. Szła jak burza, owiewały ją zaś fiolety, idealnie grające z jej kasztanowymi lokami. Była zdeterminowana, by w końcu poznać prawdę, dowiedzieć się, gdzie znajduje się jej córka. Zeus nie pozwolił jej pozostać przy rozmowie, jaką przeprowadził z nieznajomym mężczyzną. Odesłał ją do domu i kazał czekać. Czas dłużył się jej w nieskończoność, a ciekawość przewyższała rozsądek. Hermes nie wiele chciał powiedzieć, gdy przyniósł jej wieści od Zeusa. Uśmiechał się tylko tajemniczo, a w jego oczach tańczyły małe iskierki przebiegłości, które szybko przykuły uwagę Demeter. Bożek coś wiedział. Nigdy nie lubiła młodego posłańca. Miał swych szpiegów wszędzie i wiedział o wiele za dużo na tematy, które go nie dotyczyły. Zignorowała jednak jego podstępne uśmiechy i czym prędzej udała się do swego kochanka, który zapewne już wszystko wiedział. Wparowała do sali i zobaczyła go, siedzącego na tronie. Ucieszyła się, że nie ma obok niego Hery, co znaczyło, że nadal nie powiedział jej o zaistniałej sytuacji. To ona była najbliżej jego spraw, co znaczyło, że ufał jej bardziej, niż swej małżonce. Hera była tylko młoda, naiwną dziewuchą, która nie była w stanie przewyższyć dojrzałości Demeter. Tylko Pani Żniw wiedziała, czego naprawdę pragnął Król Piorunów. Mężczyzna spojrzał na nią, gdy weszła z impetem do sali, ale na jego twarzy nie malowały się żadne uczucia. Wpatrywała się w nią długo, chcąc wychwycić jakieś emocje, ale na próżno. W końcu Zeus przemówił.

poniedziałek, 17 października 2016

Rozdział XI: Różnice

Hades nie spał całą noc. Leżał na plecach, a pod sobą miał tylko cienki koc, którym owinął Persefonę. Wpatrywał się w nią, nie dowierzając temu, co stało się wieczorem. Nie przewidział, że kolacja tak się skończy. Dał się ponieść uczuciu, ale nie żałował tego, co zrobili. Cieszył się, jakby miał paręset lat mniej, jakby znów był tym głupim, młodym gówniarzem. Patrzył, jak głowa ukochanej podnosi się i opada pod wpływem ruchów jego klatki piersiowej. Czuł aromatyczny zapach fiołków, który zawsze od niej bił. Czuł ciepło jej wtulonego ciała i nie mógł się nacieszyć tą chwilą. Żył na tym świecie długo, dlatego zdawał sobie sprawę z tego, że w każdej chwili ten piękny sen może się skończyć. Wiedział, że gdzieś tam, na górze Demeter szaleje z niepokoju o córkę. Ale wiedział też, że ten idiota Adonis czeka na jego Persefonę, by znów próbować zrobić coś... coś, na co Hades nie mógł pozwolić. Patrzył na nią, na jej delikatną skórę, kasztanowe włosy, piękne, różowe usta i musiał przyznać się sam przed sobą, że kocha ją jak nigdy, nikogo.

niedziela, 9 października 2016

Rozdział X: Orzeł

Ciemność była ich sprzymierzeńcem. W ciemności bestia z wysiłkiem będzie musiała dopaść swą ofiarę, a może nawet nie zdoła jej zauważyć. Z taką myślą mężczyźni niegdyś skazani na śmierć lub więzienie przemierzali najgorsze części Tartaru. Byli w śród nich mężowie w kwiecie wieku, zdolni swymi wysportowanymi ciałami zapewnić sobie przeżycie. Byli też schorowani staruszkowie, którzy zdawali sobie sprawę, że to już ich ostatnia podróż. Szli razem, nie rozpraszali się. Tak łatwiej było o przeżycie. Nikt nie chciał pozostać na zawsze w krainie wiecznego potępienia. Nie wiedzieli ile już idą, ani dokąd zmierzają, ale czuli się złamani zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Przez ten czas widzieli wiele. Zewsząd słychać było potworne zawodzenie dusz skazanych na cierpienie. Okropne potwory, które kiedyś pełzały po ziemi, teraz czekały w ciemnościach, by otoczyć ich swoimi mackami. Każdy drżał o swoje życie i był gotów poświęcić idącego obok towarzysza, byle tylko wydostać się z tego piekła. Każdy, oprócz Nikosa. Mężczyzna skupiał się tylko na tym, by wszystkich wyprowadzić na powierzchnię. Przewodził grupą i nie dopuszczał do siebie myśli, że ktokolwiek miałby pozostać w tym okropnym miejscu. Jego twarz pokrywały liczne bruzdy, które choć trochę zasłaniała ciemna broda. Po mimo srogiego spojrzenia, jakim obdarzał większość napotkanych istot, dobrze patrzyło mu z twarzy.

środa, 24 sierpnia 2016

Rozdział IX: Niepokonani

Hades, choć sam nie chciał się do tego przyznać, cieszył się z obecności Persefony. Pojaśniał nie tylko zamek, ale także jego dusza. Zapomniał już jakie to uczucie. Kiedy ostatnio był w takim nastroju? Wiele lat temu. Nie myślał, że jeszcze kiedyś dane mu będzie poczuć smak miłości. Miłość. Nie mógł zaprzeczyć, że zakochał się w młodej dziewczynie bez reszty, obdarzył ją uczuciem, o które sam siebie nie podejrzewał. Jedno tylko nie mogło mu dać spokoju. Dlaczego nie powiedziała mu prawdy? Dlaczego zataiła swą tożsamość? Dlaczego zgodziła się wyjść za Adonisa? Musiał to czym prędzej wyjaśnić. Nie chciał stracić tego, co udało im się zbudować przez te, zaledwie dwa dni. Zerwał się ze swojego zimnego tronu i skierował kroki ku komnacie, w której spoczywała. Przeszedł pusty korytarz i wspiął się po krętych schodach, aż napotkał drewniane drzwi. Zapukał delikatnie, nie chcąc jej przestraszyć. Gdy usłyszał pozwolenie, wszedł do środka. To co tam zobaczył, wprawiło go w lekkie osłupienie.

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Rozdział VIII: Dziki galop

Kora obudziła się dawno po wschodzie. Czuła się wypoczęta, jak nigdy. W komnacie było zimno, więc z przyjemnością okryła się atłasową pościelą w kolorze krwi. Przetarła oczy i przypomniała sobie, że obok niej powinien znajdować się mężczyzna. Obróciła się i odruchowo położyła rękę na pustej poduszce. Po Hadesie nie było śladu. Pomieszczenie było ciemne, nawet pościel utrzymywała się w kolorach bordowych. Dziewczyna poczuła się w niej obco. Usiadła i rozejrzała się dookoła. Po chwili podeszła do samotnego okna i zawiesiła się rękami na zimnym kamieniu. Z tej wysokości mogła zobaczyć suche pola, nietknięte zieloną florą. Co zaś rozciągało się za nimi? Nie wiedziała. Przymknęła powieki i oddała się ciepłemu powiewowi wiatru, który bez zaproszenia wdarł się do środka. Odwróciła się i przyglądnęła pokojowi. Komnata oświetlana była przymocowanymi do ścian pochodniami, ponieważ niewiele światła wpadał odo niej za dnia. Ciągle panował tam mrok, ale jej to zupełnie nie przeszkadzało. Po prawej stronie łoża, na przeciwko okna, mieściła się mała toaletka z lustrem. Dziewczyna podeszła do niej. Odbicie mocno ją przestraszyło. Podkrążone oczy dodawały lat jej młodej twarzy, a rozczochrane włosy prosiły się o użycie grzebienia. Kora sięgnęła do małej szufladki, spodziewając się zastać w niej pustkę, ale ze zdziwieniem opuszki jej palców natrafiły na jakiś miękki materiał.

piątek, 5 sierpnia 2016

Rozdział VII: Koszmarna rzeczywistość

Władca Podziemi siedział samotnie na kamiennych schodach z zasępioną twarzą. Gdyby ktoś spojrzał mu w oczy, wychwyciłby w nich tylko przerażającą pustkę. Trudno odgadnąć, co też czaiło się w najgłębszych zakamarkach jego umysłu. Szalejąca tam burza siała spustoszenie, nie pozwalając trzeźwo myśleć. Starał się skupić na faktach i nie dać pochłonąć emocjom, ale było to równie trudne, jak sprawowanie rządów w Krainie Umarłych.
Przeczesał włosy dłonią i spojrzał przed siebie. Jak zwykle ujrzał nieprzyjemną dla oka pustkę. Najmniejsze nawet źdźbło trawy nie miało prawa zakiełkować w twardej ziemi, której nigdy nie nawiedzał zbawienny deszcz. Brak przyrody nie pozwalał rozmnażać się żadnym gatunkom, które zapełniały Ziemię. Jedyny dźwięk, jaki czasem odwiedzał te ponure miejsca, to odgłos przelatującego wiatru. Taka sama pustka wypełniała jego duszę. Upił łyk ze złotego kielicha, który stał tuż obok. Znajdowała się w nim nie czerwona, lecz przeźroczysta ciecz. Ulgę przynosił tylko sen lub alkohol. Tylko tych dwóch rzeczy był pewny. Reszta mogłaby nie istnieć. Miłość jest zarazą - pomyślał - To przekleństwo, rzucone na najsłabszych.

wtorek, 26 lipca 2016

Rozdział VI: Śpiewające ptaszki

Dni mijały, a każdy był taki sam. Nic się nie zmieniało. Kora żałowała, że nie jest zwykłym człowiekiem, który w akcie desperacji prosi o pomoc niebiosa. Ale do kogo ona miała się modlić? Komu miała składać ofiary? Nie mogła sprzeciwić się matce, choć bardzo tego chciała. Co dzień czuła ten rozdzierający ból w klatce piersiowej, gdy myślała o zbliżającym się ślubie. I wtedy przypominała sobie o tym, co mówiła Kiane. Kora dźwigała na swych barkach obowiązek większy niż księżniczka. Każda córka władcy była tylko przedmiotem do zawarcia sojuszu i płynącym z niego korzyści. Od dziecka panny te wychowywane były tak, by zaspokajać pragnienia przyszłych mężów. Nie interesowało ich nic poza dobrymi manierami, ślicznymi sukienkami i wystawnymi balami. Z tą myślą Kora uświadomiła sobie, że na początku też taka była. Pełna nadziei i ufności. Była naiwna, sądząc, że czeka ją życie jak w bajce. Żyła nieświadoma tego, jacy naprawdę są bogowie i jakimi pobudkami się kierują. Nie sądziła, że prawda okaże się aż tak ciężka. Nie sądziła, że będzie musiała żyć wbrew sobie. Może gdyby nie poznała Hadesa łatwiej byłoby jej poślubić Adonisa.

wtorek, 19 lipca 2016

Rozdział V: Straty i zyski

Przenikliwa cisza wypełniała zamek Pana Ciemności już od dwóch dni. Nie pragnął rzucać przedmiotami o ściany, czy wypełniać pustkę krzykiem. Wiedział, że ten i tak rozpłynie się w czerni. Siedział tylko posępnie na kamiennych schodach wiodących do bram jego pałacu i głaskał po łbach Cerbera. Tylko on go nie opuścił. Mógł liczyć na trzygłową bestię w każdej, nawet najgorszej sytuacji. Pies nie oceniał jego poczynań, a tylko w milczeniu posyłał mu łagodne spojrzenia. Hades nie miał ochoty wychodzić ze swej kryjówki. Nie miał zamiaru patrzeć, jak Persefona obnosi się z pierścionkiem i naśmiewa, że udało się jej oszukać samego boga śmierci. Persefona. Dla niego zawsze pozostanie Persefoną. Zbeształ się w myślach. Nie powinien tyle o niej rozmyślać. Powinien się zająć czymś pożyteczniejszym. Czymś, co wygoni ją z jego umysłu i serca. Wstał i otrzepał się z kurzu. Zaczesał włosy do tyłu, jak miał w zwyczaju robić, gdy się nad czymś zastanawiał. Rozważał kilka opcji. Być może przejdzie się do Tartaru, postraszyć trochę cierpiętników? A może pojedzie konno nad Styks, pogawędzić z Charonem? Cóż za głupi pomysł. Kogo chciał oszukać? Nigdy nie gawędził z Charonem. Uwielbiał pławić się w swej samotni. Choć ostatnio... coś się zmieniło.

sobota, 4 czerwca 2016

Rozdział IV: W ciemności

Choć ciemność w jego sercu powoli zaczynała zanikać, zamek ciągle tkwił w ponurej czerni. Zastanawiał się, czy rzeczywiście chciałaby tu zamieszkać. Wtedy musiałby wszystko zmienić... Kochał Podziemia. Przez tysiąclecia zdążył przywyknąć do zamkowych ciemności, do braku ciepłych promieni słonecznych na skórze. Nie czuł się zmartwiony w samotnym towarzystwie zwierząt. Nie przeszkadzał mu brak zieleni i wszechobecnej radości. Ona nie byłaby w stanie czuć do tego świata to, co on czuł. Widział to w jej roześmianych oczach na balu, podczas tańców. Widział to w jej gestach, gdy wymachiwała rękoma podczas rozmowy z Adonisem. Potrzebowała podobnych sobie. Nie wytrzymałaby w ciszy, która każdego dnia robiła się coraz głośniejsza i coraz głośniejsza...
Zbeształ się w myślach. Na pewno nic do niego nie czuła. Była tylko młodą, zagubioną dziewczyną, zapewne nawet nie traktowała go poważnie. Wiedział, że nie powinien robić sobie nadziei, ale jakaś część jego wyniszczonego serca kurczowo trzymała się myśli, że Persefona zechce zamieszkać razem z nim w Podziemiach. Czyżby zaczął darzyć ją uczuciem? Dawno nie czuł czegoś podobnego, obcym było mu uczucie miłości. Dziwne kłucie w sercu, pojawiające się zawsze, gdy o niej myślał, wywoływało grymas na ostrej twarzy. Nie był wart miłości. Nie zasługiwał. Był tylko podłą kreaturą, ciemność spowijała go w całości nie omijając serca. Nie umiał kochać. Bał się, że nieumyślnie skrzywdzi dziewczynę.

niedziela, 15 maja 2016

Rozdział III: Tajemnice

Małe, różowe koraliki spoczywały na jej smukłej szyi, idealnie dopasowując się do reszty pastelowego ubioru. Kryształy umieszczone na złotym diademie połyskiwały w słońcu, odbijając światło. Lekki wietrzyk przemykał pomiędzy liśćmi na smukłych gałęziach drzew, a dwie rude wiewiórki goniły za żołędziami, które schowane w pokrytej rosą trawie, czekały na odkrycie.
Dziewczyna wpatrywała się w niebo, zastanawiając się, jak długo jeszcze słońce będzie królowało na bezkresnym oceanie błękitu. Chciała, by zapadła już ciemność. Poprzednia noc nie była dogodna, by wymykać się z posłania i szukać narcyzów. Musiała zatem zaczekać na odpowiednią chwilę, by znów spotkać się z Panem Ciemności. Czuła jak niewidzialne siły przyciągają jej myśli do Hadesa, mimo że tak niewiele o nim wiedziała. Emanowała od niego ogromna powaga i powściągliwość, ale nie mogła się oprzeć myśli, że był dobry.

niedziela, 8 maja 2016

Rozdział II: Kwiat narcyza

- Koro! - sztywny głos kobiety sprawił, że czar prysł. Dziewczynę opuściła cała odwaga i kłopotliwie spuściła wzrok, szukając oparcia w ziemi. Mężczyzna nie mógł zrozumieć jej zachowania. Czy zrobił coś nie tak? Muzycy przestali grać i zrobiło się niebezpiecznie cicho. Nikt już nie tańczył, wszyscy w skupieniu obserwowali scenę, jaka miała się zaraz rozegrać. Bogini zbóż ze złością wypisaną na twarzy gnała w stronę córki. Chwyciła ją za rękę, zbyt mocno ściskając i odciągnęła od tańczących. Wytłumaczyła Zeusowi, że jest już późno i jej latorośl powinna iść spać. Kora tylko popatrzyła na nią, a w jej oczach złość mieszała się z oburzeniem i zdziwieniem. Boginie wyszły w asyście swoich nieocenionych służek, nimf.
Adonis przyglądał się całemu zajściu, dziękując w myślach bogom, że jego opiekunką jest Afrodyta. Jedynym czego wymagała była lojalność. Zawsze na wszystko mu pozwalała, nigdy niczego mu nie brakowało. Nie czuł się obcy w krainie bogów, uważał bowiem, że swym pięknem zasłużył na obcowanie z nimi. Autorytetem, poza matką, był dla niego Ares, który zawsze zdobywał to, czego pragnął. Wystarczyło tylko, że spojrzał na obiekt swych pożądań i już ten był jego. Jako mężczyzna przystojny szybko zjednał sobie wspaniałą towarzyszkę, w postaci Afrodyty. Nie przeszkadzało jej smutne spojrzenie męża, kowala Hefajstosa, który doskonale wiedział o zdradach żony.

niedziela, 1 maja 2016

Rozdział I: W sennych marzeniach

Ciemność wiła się po korytarzach zamku, zaglądając do każdego kąta. Osaczała najmniejszy nawet promyk światła i gasiła go swoim przytłaczającym cieniem. Miejsce to nigdy nie witało gości. W jednym z ogromnych pokoi mieściła się jadalnia. Zajmował ją duży, drewniany stół, wokół którego godnie stały mosiężne krzesła. Co dzień na jednym z nich zasiadał samotnie mężczyzna. Jego kruczoczarne włosy idealnie wpasowywały się w panującą wszędzie czerń. Na ścianach wisiały obrazy utrzymujące się w ponurych kolorach. Jedno, duże okno stało zakryte czerwoną kotarą. Jedynym co oświetlało pomieszczenie były dwie smukłe świece, na których jarzył się ogień. Mężczyzna sięgnął dłonią do sztućców i zaczął jeść. Ogień tlił się w kominku, połyskując co chwilę iskrą nie dającą światła. Drewno dogorywało. Gospodarz uniósł złoty kielich i wypił wino jednym tchem. Czuł się samotny. Jego jedynym towarzyszem był Cerber, który pilnował zamku. Nikt, nawet sam Zeus nie mógł przemknąć obok niego, nie zauważony. Ale nikt też nie próbował tego zrobić. Któż chciałby zamienić choć słowo z Panem Ciemności? Mężczyzna odsunął od siebie talerz z niedokończonym posiłkiem. Dolał sobie wina, by zatopić w nim smutki. Patrzył, jak wosk leje się ciurkiem po świecy i skapuje na stół. Przeczesał dłonią włosy, jak miał to robić w zwyczaju gdy był czymś strapiony. Nikt nie miał wstępu do jego samotni.

Obserwatorzy

Nomida zaczarowane-szablony